Na budowie zdjęcie z drona może wyglądać świetnie. Tylko że ładne zdjęcie nie rozwiązuje żadnego problemu kierownika budowy. Kierownik potrzebuje wiedzieć, co rzeczywiście zostało wykonane. Inżynier chce móc porównać stan obecny z projektem. Inwestor chce wiedzieć, czy budowa faktycznie posuwa się zgodnie z harmonogramem. I właśnie dlatego od pewnego momentu przestałem patrzeć na drona jak na aparat fotograficzny latający nad budową. Dron jest narzędziem do zbierania danych. A zdjęcie jest tylko jednym z produktów końcowych.
To prawda. Telefonem można zrobić kilkadziesiąt zdjęć w ciągu kilku minut. Można też wejść na budowę i zobaczyć, co się dzieje. Problem zaczyna się później. Po trzech miesiącach ktoś pyta:
– A jak wyglądało to miejsce przed wykonaniem tych robót?
I wtedy zaczyna się szukanie zdjęcia w telefonie.
„Chyba było tutaj…”
„To chyba z zeszłego miesiąca…”
„Musiałbym sprawdzić…”
To nie jest problem braku dokumentacji. To jest problem braku uporządkowanych danych, które można ze sobą porównać.
Podczas odpowiednio zaplanowanego nalotu można zebrać dane, z których powstaje m.in.:
ortofotomapa,
chmura punktów,
model 3D,
model terenu i powierzchni,
dane do pomiarów i obliczeń objętości,
dokumentacja fotograficzna konkretnych etapów robót.
To już nie jest „zdjęcie budowy z góry”. To jest cyfrowy zapis rzeczywistego stanu inwestycji. A jeżeli taki nalot wykonujemy regularnie, zaczyna powstawać coś jeszcze bardziej wartościowego: historia budowy, którą można porównywać w czasie. To właśnie regularność robi tutaj największą różnicę. Ten sam obszar, podobny sposób pozyskania danych, określony układ dokumentacji i kolejne daty.
Nagle pytanie:
„Co się zmieniło od ostatniego miesiąca?”
przestaje wymagać pamięci.
Można po prostu otworzyć dane.

Samo posiadanie dobrego drona nie wystarczy. Można mieć kamerę za kilkadziesiąt tysięcy złotych i nadal zebrać dane, które będą mało użyteczne.
Trzeba wiedzieć: co fotografować, z jakiej wysokości, z jakim pokryciem, w jakich warunkach, jak zaplanować trasę, jak zadbać o georeferencję i jak później przetworzyć materiał.
Do tego dochodzi jeszcze jedna rzecz, o której często się zapomina:
każdy kolejny nalot powinien mieć sens w odniesieniu do poprzedniego.
Jeżeli dzisiaj dokumentujemy budowę z jednego miejsca, a za miesiąc zupełnie inaczej, porównanie będzie znacznie mniej wartościowe.
Dlatego dobry monitoring nie zaczyna się od:
„Dobra, odpalam drona i lecimy.”
Zaczyna się od pytania:
„Jakie informacje będą potrzebne osobie, która będzie korzystała z tych danych?”
Tu robi się naprawdę ciekawie. Dane z fotogrametrii mogą być wykorzystane razem z istniejącą dokumentacją projektową i środowiskiem BIM. Dzięki temu można zestawiać stan rzeczywisty z tym, co zostało zaprojektowane. Badania nad takim podejściem pokazują, że połączenie UAV, fotogrametrii, chmur punktów i BIM może służyć do systematycznej oceny postępu oraz wykrywania rozbieżności pomiędzy stanem planowanym i wykonanym. I właśnie tutaj moim zdaniem zaczyna się przyszłość monitoringu budów.
Nie: „Mam zdjęcie z drona.”
Tylko: „Mam aktualny stan inwestycji i mogę go zestawić z tym, co miało powstać.”
To jest zupełnie inna wartość.
I to też jest ważne. Moim zadaniem nie jest zastępowanie ludzi, którzy odpowiadają za geodezję, projektowanie czy prowadzenie inwestycji. Moim zadaniem jest dostarczyć im możliwie dobry obraz tego, co znajduje się na budowie.
Tak, żeby kierownik nie musiał wszystkiego oglądać z poziomu ziemi. Tak, żeby inżynier miał dane, które może dalej wykorzystać.
Tak, żeby inwestor nie musiał opierać się wyłącznie na zdjęciach i deklaracjach.
I tak, żeby po kilku miesiącach można było wrócić do konkretnego dnia i sprawdzić: „Jak wtedy wyglądała ta budowa?”
Sprzedaję informację o stanie inwestycji. Dron jest tylko narzędziem, którym tę informację pozyskuję. Cała wartość powstaje dopiero później — podczas planowania nalotu, przetwarzania danych, ich porządkowania i przedstawienia w sposób, który ma sens dla człowieka pracującego na budowie. Bo moim zdaniem dobry operator drona dla budownictwa nie powinien być człowiekiem, który najlepiej umie latać. Powinien być człowiekiem, który najlepiej rozumie, po co lata. I właśnie w tym kierunku rozwijam DRONBUD.
Jeżeli jesteś kierownikiem budowy, inżynierem, wykonawcą albo inwestorem i zastanawiasz się, co regularny monitoring z powietrza mógłby realnie zmienić na Twojej inwestycji — napisz do mnie.Nie będę Ci sprzedawał kolejnego filmu z drona.

Zyskaj pełną kontrolę nad swoją inwestycją i wyróżnij swój projekt dzięki profesjonalnym ujęciom, które zapierają dech w piersiach.
Skontaktuj się z nami już teraz, aby otrzymać darmową wycenę i sprawdzić, jak nasze drony mogą zoptymalizować Twój harmonogram prac oraz wzmocnić marketing Twojej firmy.
Zapraszamy do współpracy – zapewniamy certyfikowanych operatorów, najwyższą jakość materiałów i pełne wsparcie techniczne na każdym etapie realizacji.
e-mail: krzysztofkruczek@mail.com